Dialogi na cztery nogi albo Artur i Jacek sądzą, że rządzą #2
- poprzedni post
- następny post
Dzisiaj rozległy wykład na temat jak wykreować wizerunek swój lub firmy za pomocą bloga, czyli temat na którym Jacek i Artur mogą się doktoryzować z marszu bo dzięki temu zaistnieli i dlatego czytacie ich kolejne wpisy z wypiekami na twarzy. Dialogów ciąg dalszy, czy jak kto woli TWA branżowych prawie-jak-gwiazdorów „znanych z tego że są znani”.
Opisywać już nie ma potrzeby kim jesteśmy, powiem tylko tyle - że Artur ma swojego bloga który konkuruje o palmę pierwszeństwa w segmencie IT/ Internet / Media / Literatura Skandynawska / Film Irański / Ziołolecznictwo / Kręgle / Sprzedaż porno gadgetów . Natomiast ja nie dosłużyłem się bloga, ze względu na nikłą biegłość w obsłudze wordpress’a i w dziedzinie html oraz wrodzone dążenie do efektywności (to ze Smitha – nie wszędzie będą huty i uprawa pomarańczy). No chyba że któraś z czytających osób lub agentura interaktywna pomoże postawić mi odpicowanego bloga w zamian za sponsoring w postaci pstrokatego banerka, ryczałtu na kawę z koniakiem, ciastka i wpisy nie-sponsorowane… :) Tyle tytułem wstępu – czas na konkrety.
Jacek: Jak to jest być blogerem, blogersem, celebrytą blogowym lub też mikrocelebrytą? Może to stwierdzenie jest obraźliwe lub wręcz dowartościowujące ego? Wygląda mi to na jakaś dziwną kategoryzację gatunków zwierząt w ZOO lub oglądania znaczków w klaserze. Albo powód do podniety intelektualnej.

Łysy, głuchy, Chińczyk, branżowiec czy pingwin - dzisiaj każdy może mieć bloga i uprawiać promocję
AK74: Dzięki Jacku, czekałem no to pytanie odkąd skończyłem 10 lat :) Teraz mogę pławiąc się w świetle wirtualnych lamp przeciągnąć się i od niechcenia rzucić "nooo nie wiem… trzeba być tylko inteligentnym, utalentowanym i naturalnym". A tak na poważnie proszę oto recepta…trzeba być inteligentnym, utalentowanym i naturalnym w tym co się opisuje. To takie proste.
Problem zaczyna się wtedy kiedy nie możesz cały czas jechać na ekstremalnych wynurzeniach i biciu piany – parę osób próbowało i ich blogi gryzą piach. Talentu nigdy za dużo szczególnie jeśli chcesz się bawić kreatywnie słowem i przyciągać ludzi czymś nowym. Naturalność natomiast daje gwarancję, że nagle (wbrew sobie) nie zaczniesz pisać o ornitologii choć taki temat. Wymieniłem składniki popularności blogera - nie twierdzę, że znam przepis na proporcje tych składników. Ba, gdybym je znał na pewno bym się tą wiedzą nie podzielił tak po prostu.
Jacek: A nie jest przypadkiem tak, że blogerzy sami kreują się na gwiazdorów, celebrytów przez swoje zaistnienie w sieci i konteksty wypowiedzi/pojawiania się/TWA…
AK47: Czy czuję się mikrocelebrytą? A co to znaczy? Kim jest mikrocelebryta? Nie, ponieważ nie aspiruję do znalezienia się w panteonie "polskich wybitnych blogerów". 4-5 osób na cały polski Internet nie może sobie uzurpować praw do "trzymania władzy" i rozdzielania przywilejów. Wiem, że blogosfera postrzegana jest jako coś wyjątkowego ale z mojej perspektywy jest to taka sama grupa ludzi jak każde branżowe stowarzyszenie.
Jacek: Nie pochlebiasz sobie, za bardzo z tym stowarzyszeniem? Zejdźmy raczej bardziej na ziemię.

Nie ma czegoś takiego jak TWA... :)
AK47: Sto razy bardziej wolałbym aby ktoś powiedział "ale ty Kurasiński głupoty pierd… - ale wiesz co facet, czasami się z tobą się zgadzam". Od taniego poklasku wazeliniarzy lubię klarowną i merytoryczną rozmowę przy piwie. Mile łechce moje ego fajny komentarz niż "branżowa nagroda". Oficjalnie odmawiam uczestniczenia we wszystkich konkursach związanych z blogami - parafrazując Kazika "kto tam się pokazuje tego ja nie szanuję".
Jacek: Jedyny sprawiedliwy Chuck Norris się znalazł. A czy nie jest tak że „Wszyscy artyści to prostytutki…”, czy na ekranie czy w Internecie.
AK47: Zapewne jednak sam zauważyłeś, że bycie "mikrocelebrytą", "blogowym guru" czy innym "znanym i szanowanym blogerem" niektórym naszym kolegom z blogosfery odbiera jasność sądów. Za kubełek Webstarów zrobili by dobrze każdemu. Zawsze będzie istniał pęd do sadzania swojego zadka na piedestale i tworzenie hierachii - kto wyżej ten ważniejszy. To jest oczywista oczywistość. To jest naturalny pęd do odnajdywania się w łańcuchu zależności i pozycji innych osób.
Jacek: Piszesz swojego bloga z obszernymi analizami jeszcze dla fun’u, zabawy czy już z wyrachowaniem, dla biznesu lub wykreowania swojego wizerunku? Osobiście uważam że prowadzenie bloga – czy to o kaktusach, modelarstwie, samochodach, biznesowego czy prywatnego ma w sobie zaszyty od początku nachalny element autopromocji, którego nie należy się krępować. I po co ta dulszczyzna, że tylko non-commercial jest najważniejsze? Bullshit!
AK74: Swojego bloga zacząłem prowadzić świadomie do samego początku jako element autopromocji swojej osoby i swojej działalności. Byłem i nadal jestem nowicjuszem w porównaniu do innych blogerów i popełniam liczne błędy. Zawsze jednak to powtarzałem, że nie robię tego pro publico bono. Wysłałem na początku info do 10 wybranych blogerów których miałem w bookmarkach z prośbą o dodanie do blogrolla. Dodało mnie trzech. Po jakimś czasie dwóch kolejnych. Nie nalegałem, nie przekupywałem, nie wchodziłem w tyłek. Zadziałało samo.
Edukuję i działam dla dobra pewnej grupy prowadząc Aulę czy GetApple. Na swoim blogu chwalę się własnymi projektami i promuje własne usługi. Niektórzy odwiedzający mają mi to za złe – naprawdę nie wiem o co takim ludziom chodzi.
Jacek: Retoryczne, kogo jest blog – blogera czy jego publiczności. Moim zdaniem chyba jednak - autora. Jeśli wpisy mają osobowość i autor nie jest chorągiewką na wietrze, ma moje uznanie.
Ak47: Blog jest moją wizytówką z natury rzeczy dobór tekstów, osoby z którymi robię wywiady są przeze mnie dobieranie pod kątem mojej działalności i tego co mnie interesuje osobiście. Nie będę pisał bo pani z PR pewnej firmy cały czas spamuje mi skrzynkę z nadzieją, że popełnię wpis o wpływie pewnego napoju na zdolność uczenia się. Nie napiszę nawet jak dostanę reklamówkę z naklejkami i pióro wieczna na konferencji.
Jacek: Czy paczka od górników z węglem byłaby zła? Nie zrobiłbyś tego dla polskiego przemysłu górniczego lub stoczniowego?! Zrobiłbyś… to tylko kwestia ilości zer na koncie lub własny partykularny interes. I pewnie wielu innych też by tak postąpiło.
AK47: Napiszę za darmo i będę się zachwycał nad być może kompletną głupotą ale która mnie w jakiś sposób pociąga i fascynuje. Nie zacznę nagle pisać krytycznych tekstów na temat łowienia ryb w Wiśle. Jeśli na blogu pojawiała się np. polityka jako temat to w kontekście np. mojego innego projektu jakim był Chomiks.com. Prowadzenie bloga pod własnym nazwiskiem jest ryzykowne – nie jesteś anonimowym blogerem ale dajesz twarz i podpisujesz się (dosłownie) pod swoimi tekstami. Czasami przywali Ci Jasiu Śmietana czasami jakiś anonim opluje w komentarzach. Trzeba znać konsekwencje podawania prywatnego maila.
Jacek: Zauważyłem nie raz i nie dwa, że blog pomaga pozyskać nowe zlecenia, przyciągać klientów, pozyskiwać kontrakty i angażować ludzi podobnie myślących. Uznaje je za bardzo skuteczne narzędzie w biznesie, na dodatek bardzo opiniotwórcze i tanie (co ważne w czasie by mamy spowolnienie gospodarki). Czy tak jest w rzeczywistości, z doświadczenia?
AK74: Jasne, że tak. Z wieloma osobami z którymi zacząłem pracować w czasie ostatnich 2 lat poznałem poprzez swojego bloga - albo jako osoby, które przepytywałam albo jako te, które komentowały moje wpisy. Networking, spotykanie ludzi na barcampach czy innych imprezach branżowych są to wspaniałe i bezkosztowe w większości wypadków metody na zwiększenia portfolio potencjalnych zleceń i kontaktów!! Ludzie apeluję - ruszajcie tyłki zamiast tkwić przed monitorami w domach!
Jacek: Howk! Nikt nie wykona tej pracy za Was. W każdym dni tabuny HR, przedsiębiorców, potencjalnych współpracowników, firm z którymi pracujecie lub firm które chcą Wam dać zlecenie - przeczesują społeczności, Google, artykuły, wpisy i blogi. Kto się tam nie pokazuje i nie jest aktywny – tego tam po prostu nie ma.
AK47: Nie wiem dlaczego to nadal jest tak ciężko zrozumieć - jeśli jesteś widoczny stajesz się osobą publiczną i bardziej przekonującą. Twój potencjalny pracodawca szuka o Tobie informacji (Google) i wpada na bloga prowadzonego od np. 5 lat. Czyta i widzi, że gość coś tam pod czaszką.
Jacek: Kominek, Marcinkiewicz, Luntek, Gracjan czy też branża IT/media/reklama… jeszcze blogowanie a w zasadzie - już gwiazdorzenie. Rośnie nam panteon postaci i bohaterów ludu, kultury masowej spod znaku Tesco, Pudelka i gazet brukowych.

Raz dwa trzy - gwiazdorem będziesz Ty!
AK47: Kominka cenię i podziwiam. Serio. Luntek to autoerotyczny świr, któremu pryszcze które zapewne pojawią się jako efekt uboczny dojrzewania doprowadzą do próby samobójczej. Kazio..Kazio był jak meteor - jego druhowie przyboczni jakoś szybko zaprzestali swojej działalności na niwie blogerskiej. Jakbyśmy tak popatrzyli to świrów, zboczeńców i po prostu wariatów jest o wiele więcej - na szczęście ciężko im idzie przedzieranie się do "powszechnej świadomości" szarego czytelnika forów Onetu czy Gazety.
Jacek: To klony, nigdy nie wiesz czy nie zaatakują skutecznie kultury masowej. Np. taki świński łeb od Palikota. Nie zdziwię się, że którego pięknego dnia powstaną o nim piosenki czy będą kubki z jego podobizną.
AK47: Ale zobacz sam - postać Gracjana (niby totalnie mało znana postać poza Internetem) do jednej z akcji promocyjnych na outdoorze wykorzystał bodajże Media Markt. Idzie nowe, wirtualne byty też mogą zacząć odgrywać taką samą rolę jak plastikowa i wyreżyserowana od początku do końca Doda. Koniec końców - ile osób widziało na żywo Dodę i Gracjana? Dla większości internautów to są tak samo wirtualne stworzenia jak Elfy w WoW :)
Jacek: Często spotykam się na polskich blogach ze zjawiskiem flame war (przypis: wojna na obelgi). Wynika to z niedojrzałości blogosfery, przerostu ego piszących czy też podyktowane jest chęcią odreagowania lub wypromowania się poprzez takie wojenki słowne? Stawiałbym na promocję.
AK74: Nie ma flame war są tylko ambicje. Większość "blogocelebrytów" pisze swoje blogi tak aby podnosić oglądalność więc musi być kontrowersyjna. Nic tak dobrze nie nabije "komci" jak danie sobie publicznie po ryju. Ja też to stosuje kiedy nie mam pomysłu na temat.
Jacek: Kto najbardziej „dołożyłby do pieca”, tak że rozpaliłby polską blogosferę?
AK47: Żałuję strasznie jednego - Rafał Agnieszczak nadal opiera się i nie chce prowadzić swojego bloga a szkoda bo znając jego charakter wojna w Gruzji to byłaby bułka z masłem :)
Jacek: Ostatnio przez blogosferę przewinęła się dyskusja na temat śmierci blogów, komercjalizacji, blogoidyzacji, kretynizacji, pokemonizacji, CTRL C+V etc. Przecież to tylko kolejny etap rozwoju tego segmentu.
AK74: Ja swój wpis popełniłem jako protest w bezmyślnym większości kopiowaniu „znaczących” autorów z zachodu jako panaceum na wszystko – na kryzys w reklamie, bolącą głowę sąsiadki. To co mnie drażni to następujące typy wpisów: „na swoim blogu X (znany amerykański bloger) napisał,że Y to zły produkt albo, że w dzień Z nastąpi koniec świata”. Fajnie ale w większości nasze rynki tak się różnią, że nie ma sensu traktować każdego słowa „znanego amerykańskiego blogera” jako ostatecznej prawdy.
Jacek: A co złego w copycat’ach? Przecież to taka skuteczna forma biznesowa i widać, też blogowania. Czasy harcerstwa i non-commercial już dawno bezpowrotnie skończyły się.

Moj nowy blogowy copycat - prawie jak grill. Tylko że prawie... robi wielką różnicę.
AK47: Komercjalizacja blogosfery jak dla mnie to jest temat zastępczy. Oprócz profesjonalnych sieci w stylu Blomedii żaden, powtarzam ŹADEN bloger nie osiągnie takiej pozycji aby narzucać swoje zdanie większości mediów czy też stawać się tematem "jedynek" tradycyjnych mediów. To są jakieś chore mrzonki.
Jacek: Jak zacznie blogować Papież lub brat „prawie jak prezydenta” – uwierzę i w to. Ojciec dyrektor już pewnie szykuje odpowiedni wydział na swojej uczelni – nie tylko komunikacja ale i marketing internetowy.
AK47: Ktoś chce na swoim blogu sprzedawać reklamy? Czemu nie skoro jest popularny i odwiedzany?! Czy to znaczy, że ja nie chciałbym dostawać kasy od Coca Coli za powieszenie bannera. Jasne, że chciałbym. Czy promowałbym produkt firmy X jeśli nie lubiłbym go? Jasne, że nie bo to każdy internauta wyczuje. Nauczony zamieszaniem wokół współpracy z Unilever przy akcji z Axe nie popełnię już takiego błędu.
Jacek: A nie chciałbyś zareklamować zapałek z Czechowic lub Forda Mustanga? Jeśli masz pasję, umiejętności, samozaparcie i realny/skuteczny plan jak żyć z takiej pracy. To czemu nie.

Za KOSMICZNĄ kasę którą zarobię z bloga, kupie sobie 2 tapety z rakietami na mój pulpit komputera. A za resztę - paczkę zapałek i jak starczy podkładek.
AK47: Oczywiście paru osobom to się marzy i pewnie by zrobili naprawdę dużo ale mierzmy siły na zamiary - to nie USA. Ile osób może powiedzieć, że utrzymuje się z prowadzenia bloga? Maciek Budzich najbardziej profesjonalny i medialny (z natury jaki i specyfiki swojego bloga) bloger nie wiem czy może w 100% finansować się tylko z pisania swojego bloga a ma sponsora (khy khy Agito :)
Jacek: IMHO, Maciek nie może się utrzymać z pisania, że względu że porusza się w dość niszowym temacie i nie idzie w popularne tematy pod publiczkę (co bardzo u Niego cenię). A jak oceniłbyś głębokość tego rynku (reklamy), z Twojej perspektywy?
AK47: Te parę reklamek na blogach za 1k-2k PLN miesięcznie aż tak rozpala marzenia o staniu się blogowymi rentierami. Sorry, to jest tak śmieszne że aż tragiczne. Nie tędy droga - blog może być przestrzenią, lewarem do zwiększania popularności osoby piszącej ale (w Polsce) nie da się z tego wyżyć. Może za 2-3 lata. Może ale nie dziś.
Jacek: Co racja to racja. Obecny pęd „zarabiania na blogach” jest dla mnie trochę sztuczny – patrząc na kondycję rynku i mentalność. Czy uważasz że polskie firmy zauważają potencjał blogów w promowaniu własnej działalności, lub marek. Chyba nie za bardzo.
AK74: Tak, zauważają przy konkursach :) A potem nic nie robią bo uważają, że to jest coś tak dziwnego jak dobry PR czy prawidłowo skonstruowana strona WWW. Reagują tylko w sytuacjach kryzysowych albo wcale. Ja jestem tego dobrym przykładem biorąc udział (a raczej dając twarz czego większość osób nie zapomni mi nigdy) w akcji informowania o cenzurze reklamowej.
Jacek: PR i blogi... wojna z założenia czy jest możliwa koegzystencja?
AK74: Jasne jeśli tylko odpowiednie osoby będą się tym zajmowały. Wymiana pokoleniowa jest niezbędna - widać to firmach, które zatrudniały w dziale marketingu czy PR ludzi po 50-tce a teraz kręcą się tam 20-letni "młodzi gniewni" z profilami na Fotce i N-K. I to dobrze bo w firmie muszą pojawiać się osoby czujące i żyjące medium które mają wykorzystywać biznesowo.
Jacek: Jest jeszcze starcie młodej fali-starych wyjadaczy. Komunikacji jedno i dwukanałowej.

Zatrudniłem koffane lasencye, ale klienci ode mnie uciekają. Dlaczego?
AK47: Generalizując – blogów firmowych nie czytam bo uważam, że jest to jakaś sprzeczność natury podstawowej. Prowadzić bloga banku i pisać go dla kogo? Dla prezesa czy dla kolegów? Pojawiają się tam zdjęcia z wyjazdów i komentarze „od serca” pisane pod pseudonimami? Ejże.
Blog prowadzony jako reklama usługi czy firmy kłuje w oczy tak samo jak próba zrobienia reklamy kierowanej do hip-hopowców przez ludzi którym się wydaję, że wszyscy teraz mówią do siebie „ziom” i „elo”. Ja blogów firmowych nie kupuje i zawiewa mi od nich cynizem.
Jacek: Ok., jednak uważam że dobrze sformatowany blog firmowy może być dobrym narzędziem w promocji produktu czy firmy. Jeśli szerzej spojrzeć na blogi i Internet, to czy nie czas na ostateczną konwergencję i phygital? Moim zdaniem jak najbardziej TAK.
(przypisek: Phygital - w Momentum nazywamy tak efektywne połączenie digital i działania BTL, o czym opowiem w jednym z kolejnych wpisów)
AK47: Media elektroniczne (w szczególności Internet) są wymarzone do komunikowania się masowego w obie strony - jak pokazuje przykład prezydenta Baracka Obamy można dzięki zrozumieniu i odpowiednim wykorzystaniu nowych mediów nawet wygrać miejsce w Białym Domu.
Jacek: I to całkiem skutecznie, co powinno być dla wszystkich pałających się marketingiem, promocją, komunikacją i sprzedażą najważniejszą wskazówką i imperatywem!
Do następnego razu… i „Niech flame będzie z wami”! :)
- tagi:
- ak47, kurasinski, dialog, na, 4, nogi, blogi, blogosfera,
- dodane do kategorii:
- Komentarze
Zostaw komentarz
Tylko zarejestrowane osoby mogą komentować.

Komentarze
Grzegorz Marczak (www)
02 grudnia 2008 01:01Hihih,
Dwaj mikrocelebryci którzy nie chcą się przyznać do tego, że nimi są robią ze sobą nawzajem wywiad (pomysł bardzo fajny) :)
Szkoda, że taki długi bo już miałem zarzucić kontrargumentami wypowiedzi Artuka, kiedy okazuje się, że w następnym akapicie się z nim zgadzam.
Ps. No i Panowie, warto ustalić swoje role w waszym \"związku\" bo w tym epizodzie dominował za bardzo Artur :)
Artur Kurasiński (profil)
02 grudnia 2008 10:08@ Grzesiek Marczak - raz Jacek raz ja jesteśmy podmiotem lirycznym :) Dlatego na zmianę przepytuje siebie w konwencji (jakże jednak dalekiej, płaskiej i mało wiarygodnej) Kurek-Kamiński.
Co do długości - tak sobie wymyśliliśmy, że to ma być dość obszerne i wyczerpujące żeby uciec od krótkiego wpisu na blogu i innych \"skrótowych\" form teraz dominujących w Internecie.
Jacek Gadzinowski (profil)
02 grudnia 2008 11:53Miało być dłużej i poważniej - jest. Role czasem będa się zmieniać, a może dokoptujemy kogoś. Format jest pojemny.
Apropo blogow, promowania i zarabiania...
http://www.techcrunch.com/2008/12/01/the-huffington-post-raises-25-million-from-oak-investment-partners/
to dla mnie czyste szaleństwo.
Może kiedys w Polsce, jeden z najbardziej rozpoznawalnych blogów zostanie zakupiony... ale za 25 mln groszy.
Dużo jeszcze wody musi upłynąć w Wiśle, w zasiegach, opiniotwórczości i w świadomości.
Michał
02 grudnia 2008 17:11o masz ci los.. pseudointelektualne wynuzenia grafomana z butiku kreatywnego... nudne to i ciagnace sie jak spaghetti.
po interaktywnie.com spodziewalem sie troche ambitniejszych tekstow, panowie ostatnio ciagniecie w strone bulwarowek!
polechtajmy troche proznosc Kurasinskiego to sie tak zajara, ze niedlugo przeprowadzi wywiad sam ze soba bauahahahaha :)
Artur Pszczółkowski (profil)
02 grudnia 2008 18:54autorzy od poczatku napisali ze clue tej konwencji nie bedzie merytoryka wprost, wiec nie rozumiem komentarzy jak tego powyzej... wystarczy czytac od poczatku... jak sie nie podoba to nie czytac reszty.
nie wspomne o tym, osobiste wycieczki tez od razu przekreslaja caly komentarz...
dla mnie to ze w branzy sa osoby ktore potrafia sie zdystansowac i raz na jakis napisać cos z innej beczki, swiadczy tylko o tym ze w branzy sa nie tylko nudni krawaciarze biegający od klienta do klienta.
czyli branza dojrzewa
az chce sie powiedziec: troche luzu i kultury (ku***)
Artur Kurasiński (profil)
03 grudnia 2008 00:07Michale, pozdrawiam Cię - było słodko wczoraj Ty słodki diabełku :)))
Artur Kurasiński (profil)
03 grudnia 2008 00:08Michał, a propos - zostawiłeś u mnie tę fajną torebkę Prady i \"Lubiewo\"!
def
07 grudnia 2008 17:08nudne...miało wyjść śmiesznie a wyszło dosyć ciężko...przynudzacie Panowie